Miłość jest piękna dla każdego, kto ma piękną duszę.
Kategorie: Wszystkie | Tomek | życie
RSS
sobota, 18 czerwca 2011
;)) Przygodę czas zacząć!
http://derekinamerica.blox.pl/html
niedziela, 23 maja 2010
Zmiany

Zmieniam mieszkanie w Warszawie. Zmieniam uczelnie, otoczenie i ludzi wokół siebie.

Jak przeprowadzki to na całego i dlatego zamykam tego bloga. Przenoszę się gdzieś indziej. I choć lubię to miejsce, to jest mi już trochę niewygodnie. Potrzebuje czegoś innego.


Nie wiem jeszcze gdzie i pod jakim adresem. Teraz mam za dużo zawirowań z pracą licencjacką żeby się tym zajmować. Jak już znajdę sobie miejsce, to wstawię linka.

Dziękuje wszystkim, którzy wpadali tu co jakiś czas.
Do zobaczenia gdzieś indziej.

 

niedziela, 04 kwietnia 2010
Stres, stres, stres...


Że nie pojadę do Stanów.
Że pojadę i co wtedy!
Jak mój ewentualny wyjazd zniosą rodzice.
Jak ja sama to zniosę!

Że nie napiszę na czas licencjatu.
Że praca będzie do poprawki i nie wyrobie się z obroną.
Że jak będę w Stanach to ktoś w moim imieniu będzie musiał złożyć dokumenty na drugi stopień studiów.
Że nie dostane się na te studia!!

Że do końca nie kontroluje swojego życia.
Że ktoś podejmie decyzje za mnie.

Że wyprowadzę się na drugi koniec Polski zostawiając rodziców, a tak na prawdę to mamę, bo taty ciągle nie ma w domu.
Że moje życie nie ułoży się tak jakbym tego chciała.

Że komuś kogo kocham stanie się coś złego.
Że wszystko wokół mnie toczy się w takim szybkim tempie i nad tym nie panuje.


Permanentny stres.
 
Zwariować można.


A święta jak to święta. Niby wesołe, a jakoś przygnębiają.


środa, 24 marca 2010
Pierwszy siwy włos na mej skroni....


Pierwszy siwy włos znaleziony na mojej głowie...

W wieku niespełna 22 lat!

Ale... ale, ale że jak w ogóle????

Brak słów.



sobota, 20 lutego 2010
Bo jest pare złudzeń, które warto mieć by żyć! ;)

Pora napisać parę słów co u mnie słychać. A słychać duuużo.


Praca licencjacka, ankiety, biblioteki, szukanie materiałów to teraz moje główne zajęcie.

Od czasu do czasu pracuję w "Kamienicy".

Miałam kilkudniowy epizod, staż w gazecie "Polska The Times", ale to jeszcze dla mnie za wysokie progi. Na razie nie jestem gotowa na takie dawki stresu, na wyciskanie z każdego słowa ostatnich soków i siedzenie w redakcji od 9 do 23... Za dużo i za bardzo intensywnie. Choć podobno to jest najlepsze....

Wyjazd do Stanów stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Ale myślę, że po prostu będzie co ma być. Jak nie pojadę, to znaczy, że to jeszcze nie mój czas na takie eskapady.
Jeśli nie pojadę, widocznie tak ma być.

 
A po za tym to...

Zakochałam się!

Teraz mogę to głośno powiedzieć, bo już w to wierze i już wiem, że to na pewno to uczucie. 

Chłopak, któremu udało się dostać do mojego twardego i niedostępnego serca, sprawił, że śmieje się tak często jak nigdy dotąd.



Co za cudowne uczucie.... ;)

środa, 06 stycznia 2010
Poświątecznie

Wróciłam do Warszawy. Dużo pracy, projektów, egzaminów, praca licencjacka, która powinna mieć już jakikolwiek kształt, a niestety jeszcze nie ma. 

Coraz więcej wątpliwości z wyjazdem na Campa do stanów. Bo obrona, bo składanie papierów na drugie studia, nie wiem czy to da się pogodzić... Ale nie rezygnuje, chce tam jechać.

Ale tak dla równowagi znów pojawił się w moim życiu pewien Ktoś. Nic więcej nie powiem, żeby nie zapeszyć.

środa, 23 grudnia 2009

Święta jeszcze się nie zaczęły a ja już mam ich dość...

No nie mogę jakoś, po prostu nie mogę. 

Myślałam, że z czasem będa wyglądały inaczej, ale z każdym rokiem wydaje mi się, że jest tylko gorzej.

Wam, zaglądajacym tu (jeśli w ogóle jeszcze jesteście... :P) wesołych świąt!

sobota, 19 grudnia 2009
Toast!
Dziś skończyłbyś 27 lat.

A dla mnie nadal masz 23... U mnie, w twoim wymiarze, świat zastrzymał sie... Nie postarzałeś się, nie jesteś mądrzejszy ani głupszy. Nie masz nowych zmarszczek czy większej łysiny...

Dla mnie jesteś taki sam.

Wrażliwy blondyn o niezwykle niebieskich oczach.

Nie wznoszę dziś toastu za twoje zdrowie.
Ale za to jak żyłeś i jaki byłeś.


sobota, 05 grudnia 2009
Czasem....


Tylko czasem tak bardzo tęsknie aż boli mnie fizycznie...
Tylko czasem, gdy wypije kieliszek wina za dużo, chciałabym żebym to ja, a nie ty...
Tylko czasem myślę, że to wszystko jest tylko na teraz, że później jakimś cudem wrócisz...

Czasem tylko dopada mnie stan, że nie wiem co jest fikcją, a co prawdą...

Tomek, czasem tak mi Ciebie brakuje, że nawet nie umiem nazwać tej tęsknoty...

Czasem po prostu za dużo mam na barkach...





ale to na własne życzenie...

poniedziałek, 23 listopada 2009
Zrobiłam pierwszy krok by spełnić marzenie!

 

Nie spodziewałam się, że podejmowanie tej decyzji i robienie pierwszego w tym celu kroku przypłacę takim napadem paniki, ale no trudno. Życiowy stres i podejmowanie trudnych decyzji zostawiły we mnie jak widać pewne ślady i teraz wychodzi jakie są one głębokie. Nie wiedziałam, że aż tak się tym przejmę. Ale do rzeczy.

Złożyłam wniosek o wyjazd na campamerica!! Nie wiem czy to dobry wybór czy zły, ale na dzień dzisiejszy wydaje mi się najodpowiedniejszy. Może nie będzie mi się podobało, może wyzyskiwanie studentów przypłacę czymś strasznym i życiową depresją, może będę tego żałowała do końca życia, ale trzeba korzystać z życia i łapać okazję póki się ją ma. Decyzja już podjęta i mam nadzieję, że jednak będzie fajnie i wszystko się uda. Jak to mówią, pierwszy krok jest najtrudniejszy, wiec mam nadzieję, że teraz to tylko z górki.

środa, 11 listopada 2009
Nowości.
 
Z nowości:

W weekend miałam gości, którzy przyjechali o weekend za wcześnie. Na szczęśnie nie pojechałam do domu!! Przeorganizowanie wszystkiego w dwie godziny na szczęście udało się. Dziewczyny miały gdzie spać i co jeść, rozrywki też jakieś się znalazły więc mam nadzieję, że nie było źle ;)

Byłam w szoku, że można iść sobie spokojnie ulicą i nagle z dachu może spaść na Ciebie 30kg! Takie ciekawostki zdarzają się w Poznaniu...

Październik był dla mnie miesiącem teatru. Byłam na kilku nowych przedstawieniach przy okazji oprowadzania rodzinki po stolicy, ale również dlatego, że zaczełam pracę w teatrze! Nowo otwarty prywatny warszawski teatr Kamienica to miejsce, gdzie często bywam. Praca świetna, bo sama ustalam sobie dni i od czasu do czasu oglądam spektakle za darmo ;)

Pomału zaczynamy pisanie pracy licencjackiej. Dacie wiare? Bo ja nie mogę uwierzyć, że to już.

Problemy z którymi nie umiem sobie poradzić, po prostu odkładam. Oddalam w czasie z nadzieją, że pewniego dnia już ich nie będzie.

Aha... i od dwóch dni mam 21 lat. Ale w sumie to się cieszę ;)

poniedziałek, 05 października 2009
Po Warszawsku- dupą po piasku.

Znów Warszawa.
Cieszę się, że znów tu jestem, choć przekonuje się, że to chyba nie jest moje miasto. To nie jest moje miejsce w życiu.

Miałam plany, żeby na wakacjach częściej tu bywać, ale jak to z planami. Nie wyszło.

Nie chcę zmarnować tego czasu póki tu jeszcze jestem. Mogę i chcę (przynajmniej na razie ;)) robić dużo więcej niż teraz. Dodatkowe zajęcia, basen, może jakaś dorywcza praca czy staż.
Myślę nad tym i Oby na myśleniu się nie skończyło!!!

Doszłam do wniosku, że  w ogóle nie piszę tutaj o moich bliskich, o osobach z którymi spędzam czas. Pewnie dlatego coraz rzadziej pojawiają się nowe notki. Bo nie mam o czym pisać.
 Postaram się to zmienić.


Czas na rozpakowywanie i sprzątanie gniazda.



niedziela, 20 września 2009
Swoboda.


Nareszcie nauczyliśmy się normalnie rozmawiać naszą trójką.
Nie czuć już skrępowania. Nie chcemy wychodzić z pokoju z byle pretekstem, żeby tylko uciec i nie czuć, że kogoś tam przy stole brakuje. Nie wspominamy w myślach, jak było fajnie, gdy jeszcze niedawno rozmawialiśmy we czwórkę w tym samym miejscu.
Swobodnie czujemy się w swoim towarzystwie, bez wyrzutów sumienia śmiejemy się. Patrzymy sobie w oczy, bez najmniejszego problemu.

Tyle czasu minęło, a my dopiero teraz jesteśmy w tym miejscu.
Ale Grunt, że nareszcie dotarliśmy.


piątek, 11 września 2009
Jest moja prawda, twoja prawda i gówno prawda.

Po przeczytaniu notki na blogu, na który często wchodzę, wróciło do mnie pytanie czy chciałabym stanąć oko w oko z osobą odpowiedzialną za śmierć Tomka.

Praktycznie rzecz biorąc, jest to chyba nie możliwe, bo do tej pory nikt nie został ukarany za to co stało się pamiętnego 5 sierpnia 2006r na dworcu w Katowicach. Ślad był, ale zatarł się gdzieś na drodze ślectwa. W tym wypadku raczej nic już się nie zmieni...

Ale teoretycznie, jakbym spotkała się z tą osobą/osobami? Jak bym zareagowała? Rzuciłabym się na niego z pięściami czy odwróciła zwrok nie chcąc na niego patrzeć? Wykrzyczałabym mu w twarz to wszytko co o nim myślę, wygarnęłabym cały ten koszmar który przeżyłam czy wogle bym się nie odezwała?

Co bym zrobiła gdybym spojrzała mu w oczy?




Wmawiam sobie, że wybaczyłam, że to jest już za mną. Pamiętam, ale to mnie już nie dotyczt.

Ale to gówno prawda.


piątek, 28 sierpnia 2009
I po sierpniu.
Sierpnień minął niewiadomo kiedy.
Przez ten czas nie wydażyło się nic ciekawego po za rannym (hehe po 9 ;)) wstawaniem do redakcji i jednej wycieczki do Lwowa.

Lwów piękny, choć zaniedbany i bardzo biedny. Niektóre kamienice, bliżej starego miasta pięknie odnowione, choć są takie miejsca których wolałoby się nie oglądać.
Syrenki, Wołgi czy też inne prawie przedwojenne samochody na drogach to codzienność. I jaka radość w rodzinie, że jest samochód! Drogi z ogromnymi wyrwami w asfalcie (oni patrzą na to pozytywnie i cieszą, że mają wylany asfalt na głównej drodze...) Mało widzieliśmy przez te dwa dni, ale widać że Lwów to Polskie miasto, ze swoim wspaniałym klimatem i urokiem którego nie powstydziłby się Kraków.
Warto odwiedzić Lwów, choć czasem na granicy stoi się strasznie długo W naszym przypadku 5 godzin....

Bieda wśród Ukrainów aż piszczy. Wynagrodzenie średnio zamorznego człowieka na Ukrainie to koło 400zł, mniej niż 100$.

Po za tym połowe tej sumy wydają na łapówki!. Na Ukrainie da się załatwić dosłownie wszystko! Zależy to tylo od sumy w kopercie. Żeby kupić bilet kolejowy, na to żeby dostać się do dentysty, za wszystko daje się w łapę


Dla Ukrainców Polska jest jak dla nas Ameryka. Inny świat.

Jak na XXIw i organizację euro 2012 za trzy lata to dość słabo.

Tym czasem kilka zdjęć


kamienica w centrum miasta







Samochód jak marzenie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20